Dziadkowie to największy skarb, jaki można sobie wymarzyć. Szczególnie dzisiaj, w czasach, kiedy pracy trzeba strzec jak oka w głowie, pomoc rodziców w opiece nad dziećmi jest wręcz nie do przecenienia. A jednak, niektóre praktyki naszych kochanych dziadków przyprawiają o zawrót głowy. Skąd u nich taka pobłażliwość w stosunku do naszych pociech? Wobec nas byli przecież bardziej surowi… Rzeczywiście, sposób, w jaki dziadkowie podchodzą do swoich wnuków, często znacznie odbiega od tego, w jaki starali się wychowywać własne pociechy. Trudno się dziwić. Teraz, kiedy mają więcej czasu, kiedy ich życie mocno zwolniło tempa, mogą ofiarować wnukom nie tylko swój czas, ale także pełnię uczuć i uwagi. Kiedyś ośrodkiem, wokół którego toczyło się ich życie, była zapewne praca – na rodzinę trzeba było przecież zarobić. Dzisiaj praca przestała już organizować ich świat, dlatego mogą skoncentrować się na tym, co zawsze uważali za najważniejsze – na rodzinie.

Czasami nadmierna pobłażliwość dziadków wobec wnuków jest próbą rekompensaty za wcześniejszy brak czasu dla własnych dzieci. Niektórzy odnoszą też wrażenie, że nie ofiarowali swoim pociechom wystarczająco dużo miłości i uwagi. Ponadto dziadkowie zdają sobie sprawę z tego, jak wygląda i wokół czego kręci się dzisiejszy świat. Rozumieją, że ich dzieci muszą skoncentrować się na karierze, sukcesie, chcą coś w życiu osiągnąć. Odczuwają więc obowiązek zastąpienia wnukom „kawałka” rodzicielskiej miłości.

Dziadkowie kontra rodzice

Dziadkowie pobłażają wnukom, my pobłażamy dziadkom, a najbardziej cierpią nad tym – nasze dzieci.

Nie ma wątpliwości, że bez dziadków codzienna opieka nad dzieckiem byłaby niezwykle trudna i kosztowna. Wiedzą o tym wszyscy, którzy są zmuszeni radzić sobie z pomocą żłobka czy niani. Mając więc pod ręką kochanych rodziców, którzy oferują swoje wsparcie, z radością korzystamy z ich pomocy. Oszczędzamy dzięki temu podwójnie – pieniądze oraz nerwy, związane z koniecznością powierzenia swojego malucha opiece obcej osoby. Wdzięczność, a czasem także poczucie winy (niektórzy mają wrażenie, że w jakiś sposób dezorganizują dziadkom życie, powierzając wnuki ich opiece) sprawia, że mimo niezadowolenia, jakie budzi w nas nadmierna pobłażliwość dziadków, milczymy i – gotujemy się w środku.

W ten sposób napędzamy błędne koło, które niestety, z czasem coraz trudniej zatrzymać. Dziadkowie pobłażają wnukom, my pobłażamy dziadkom, a najbardziej cierpią nad tym – nasze dzieci. Dlaczego? Tworzymy dwa fronty, z których nasze pociechy otrzymują sprzeczne sygnały. Mama nie pozwala, ale pozwala babcia. Tata się nie zgodzi – warto zapytać dziadka. Jeśli nie kupią rodzice – z pewnością sfinansują dziadkowie. Przeciąganie dziecka na swoją stronę i przestrzeganie przed nadmiernym słuchaniem dziadków także nie jest najlepszym rozwiązaniem. W ten sposób dziecko będzie wzrastało w przekonaniu, że dziadkowie to osoby niższej kategorii, nie trzeba do końca słuchać tego, co mówią, ani nazbyt przejmować się ich zdaniem. Co więcej, jeżeli już na tym etapie dziadkowie stracą autorytet dziecka, zapewne nigdy nie uda się im go odzyskać.

Mądra współpraca

Warto więc zadbać o relacje dziadków z wnukami już na samym początku, jeszcze przed powierzeniem dziecka ich opiece. Najlepszym rozwiązaniem jest szczera rozmowa. Oczywiście nie wiemy, czy nasi rodzice także wpiszą się w schemat nazbyt pobłażliwych dziadków, ale warto przedstawić im własną wizję wychowywania swojej pociechy. Najlepiej, aby rodzice porozmawiali z dziadkami wspólnie. Nie ma sensu dzielić rodziny na „twoich rodziców” i „moich rodziców”. Dziadkowie są dla dziecka „wspólni” i tak też powinni być traktowani przez rodziców.

Przedstawmy im więc swój pogląd na wszystkie kluczowe dla nas kwestie, takie jak oglądanie telewizji, jedzenie słodyczy, kupowanie zabawek itp. Sięgnijmy po mocne i prawdziwe, a może nawet- emocjonalne argumenty? Choć zapewne nie wszyscy są zwolennikami takiego podejścia, z pewnością przyniesie ono korzyści obu stronom. Dziadkom udowodni, jak wiele im zawdzięczamy i cenimy to, co dla nas zrobili, rodzicom zaś da nadzieję, że wychowają pociechy według własnego pomysłu. Powiedzmy więc rodzicom, jak bardzo doceniamy sposób, w jaki nas wychowali. Zaznaczmy, że zależy nam, by nasze pociechy miały do życia równie rozsądne podejście. Wskażmy korzystne i niekorzystne przykłady (znajomi, bohaterowie z seriali?), aby zobrazować, co dokładnie mamy na myśli, co chcemy osiągnąć, a czego wolelibyśmy uniknąć.

Poprośmy wprost, aby nie robili nic za naszymi plecami, by informowali nas o wszelkich problemach z dzieckiem, nie kryli jego złego zachowania itp., a potem – bądźmy konsekwentni. To, że dziadkowie się nie skarżą, nie musi oznaczać, że nie mają żadnych zastrzeżeń do zachowania dziecka! Pytajmy więc często o jego zachowanie. Nie róbmy tego jednak w obecności malca. Kiedy dziecko zobaczy, że babcia „skarży”, rzeczywiście możemy nieco nadwerężyć ich relacje…

Z drugiej strony, warto także respektować zdanie dziadków. Nie obruszajmy się, kiedy mają jakieś „ale” do naszego sposobu wychowania, ale poprośmy, by przekazali je nam „na osobności”. Warto ich zdania wysłuchać, przemyśleć, być może przeanalizować. Jeśli natomiast nasz punkt widzenia daleko odbiega od ich wizji – po prostu uszanować. Pytajmy więc o rady, pokazujmy, że je doceniamy, wymieniajmy się spostrzeżeniami. Pokażmy, że ich zdanie jest dla nas cenne i je akceptujemy, ale dajmy do zrozumienia, że to my jesteśmy rodzicami i do nas należy decyzja, w jakiej formie wdrożymy je do życia.

Autor: Emilia Glugla, ekspert ds. relacji społecznych serwisu www.zdrowy-senior.org

szlachetnezdrowie.bloog.pl