Świetna gospodyni domowa powoli przestaje dobrze gotować. Rozsądny mężczyzna pada ofiarą oszustów, bo nie może zorientować się w swoich finansach. Sprawny naukowiec, zamiast uwinąć się w dwie godziny, przygotowuje wykład przez cały dzień. To pierwsze oznaki, że w mózgu toczy się nieodwracalny proces „alzheimeryzacji”.

Podczas XX Festiwalu Nauki w Jabłonnie o możliwościach zapobiegania chorobie Alzheimera i o tym, dlaczego kultywowanie swoich pasji, uprawianie sportu i uczenie się coraz to nowych rzeczy jest lepsze od diagnostyki i testów genetycznych mówiła prof. dr hab. med. Maria Barcikowska z Instytutu Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN. Jak tłumaczyła, coraz więcej osób przekracza 65. rok życia. Co dziesiąta z nich może zachorować na Alzheimera.

W Polsce nie przeprowadzono badań epidemiologicznych, ale w 2014 roku organizacja Alzheimer Europe wykonywała badania, które oszacowały liczbę pacjentów otępiałych na ok. 500 tys., z czego 300 tys. to chorzy na alzheimera. Jest to najczęstsza przyczyna otępienia, a otępienie spowodowane tylko zmianami miażdżycowymi występuje w zaledwie 9 proc. przypadków. Ryzyko zachorowania na chorobę Alzheimera rośnie wraz z wiekiem, ważne jest też, czy ktoś inny w rodzinie cierpiał z tego samego powodu.

BETA AMYLOID i TAU – toksyczne białka w mózgu

Otępieniu można przeciwdziałać lecząc niedobór witaminy B12 i kwasu foliowego, niewydolność układu krążeniowego, nerek, wątroby, choroby zapalne, w tym chorobę Hashimoto, guzy i krwiaki. Wszystkie te schorzenia dają objawy podobne do choroby Alzheimera.

Przyczyną tej choroby są dwa toksyczne białka, które doprowadzają do obumierania neuronów. Złogi beta amyloidu zalegają w tkance mózgowej. Białko odkłada się pomiędzy neuronami oraz w ściankach naczyń. Drugi problem to białko tau, które powstaje w naczyniach.

Zdarza się, że pacjenci, którzy nie wykazują zaburzeń pamięci mają w mózgu tyle samo szkodliwych białek, co osoby cierpiące na chorobę Alzheimera. Dowiedziono tego podczas sekcji u ludzi, którzy zmarli z innych powodów. Rodziny takich pacjentów potwierdzały, że „ciocia grała w brydża, doskonale rozumowała”. Dlaczego więc u niektórych pacjentów choroba daje ciężkie objawy, a u innych nie?

Przyczyną może być bardzo długi, ok. 20-30 letni okres niemego klinicznie przebiegu choroby. W tym okresie mózg jest już niszczony – najpierw następują subiektywne zaburzenia poznawcze, czasem niestety bagatelizowane przez psychologów i przez lekarzy pierwszego kontaktu.

ACETYLOCHOLINA – eliksir pamięci

Żeby pamiętać, potrzebujemy acetylocholiny. Produkują ją neurony, więc kiedy neurony giną, zaczyna brakować nam niezbędnej substancji.

W okresie przedklinicznym w chorobie Alzheimera mózg ulega już niszczeniu, ale jeszcze nie spada poziom acetylocholiny. Wiąże się to ze zjawiskiem plastyczności neuronów. W naszym mózgu jest wiele komórek nerwowych, które pozostają w uśpieniu i czekają na podjęcie funkcji ginących neuronów. W ten sposób chory po udarze mózgu może znów nauczyć się chodzić i mówić. Jednak w chorobie Alzheimera plastyczność neuronów opóźnia diagnozę i może opóźniać podjęcie leczenia.

Proces „alzheimeryzacji” mózgu przebiega powoli, ale nieuchronnie. Zauważalne zaburzenia pamięci i zachowania następują po obumarciu połowy neuronów. Jak zauważyła prof. Barcikowska, idealnym leczeniem objawowym byłyby komórki macierzyste, niestety to na razie naukowe marzenia. Co zatem nauka może nam zaoferować?

Istnieją już badania genetyczne, które mogą wykazać ryzyko zachorowania. Ale, jak zaznaczyła prowadząca wykład, jeśli medycyna nie może zaoferować pacjentowi leczenia przyczynowego, to wykonywanie takich testów jest etycznie wątpliwe.

Wiadomo, że za odkładanie się w mózgu toksycznych białek odpowiadają 3 geny. Jeśli w nich występuje określona mutacja, wówczas test daje pewność, że choroba wystąpi. Dzięki nosicielom takiej mutacji mogły zostać przeprowadzone szerokie badania sponsorowane przez władze USA. Wyselekcjonowani pacjenci mogli przyjmować lek będący szczepionką przeciwko beta amyloidowi. Obecnie kilka tysięcy ludzi jest w ten sposób leczonych.

Wiele nadziei uczeni wiązali z odkryciem dokonanym w Islandii. Znaleziono tam taką mutację genetyczną, która chroni przed chorobą Alzheimera. Osoby z mutacją A673T genu na pewno nie zachorują – niestety, nigdzie poza Islandią u ludzi ta mutacja nie występuje.

Kiedyś proces alzheimerowski nie był możliwy do rozpoznania, zanim pacjent nie zmarł. Jedynie sekcja mózgu mogła potwierdzić taki stan. Obecnie lekarze potrafią rozpoznać ten proces i wykonać badania wykazujące czynniki ryzyka. W badaniu PET można wyizolować złogi toksycznych białek, umożliwiają to specjalne markery. Takie badania wykonywane są w Łodzi, Krakowie i Warszawie, jednak są one bardzo drogie i robi się je niemal wyłącznie w celach badawczych. Drugi sposób to punkcja lędźwiowa, pozwalająca na oznaczenie tych białek w płynie mózgowo-rdzeniowym. Jak przekonuje prof. Barcikowska, jest to badanie bezpieczne i tańsze niż rezonans.

TRENUJMY UMYSŁ I CIAŁO

Sposobem opóźniania fazy klinicznej choroby jest poszerzanie rezerwy poznawczej. Więcej neuronów pracuje, jeśli uczymy się języków obcych, kultywujemy swoje pasje, kształcimy się przez całe życie. Uboga aktywność ruchowa skraca okres przedobjawowy, podobnie jak skłonność do zamykania się w sobie i brak kontaktów towarzyskich.

„To brzmi banalnie, ale są dziesiątki dowodów naukowych na to, że poprzez aktywność fizyczną, naukę i wychodzenie do ludzi, zwiększamy sprawność umysłu” – mówiła prof. Barcikowska.

Dowiedziono, że długoletnia depresja powoduje zaburzenia pamięci. Ale to działa również w drugą stronę. Wraz ze spadkiem acetylocholiny spada też serotonina, więc zaburzenia pamięci mogą pogłębiać depresję. Jest to więc samonapędzający się mechanizm. Dlatego należy leczyć stany depresyjne i unikać samotności.

Uczona zaznacza, że choć w ostatniej fazie choroby, kiedy już obraz kliniczny jest pełny, nie można już uczyć się nowych rzeczy, jednak z pewnością można utrzymywać te umiejętności, które już się posiada. „Jeśli ciocia haftuje, to nie uczymy jej szydełkowania, ale wciąż zachęcamy do wykonywania haftów” – mówiła prof. Barcikowska.

Dodała, że równie ważne, jak leki podnoszące poziom acetylocholiny, jest zaangażowanie bliskich. Rodzina powinna stymulować samodzielność osoby chorej, tak żeby jak najdłużej mogła ona pozostawać wśród bliskich lub we własnym domu.

W Polsce dostępne są takie same leki, jak na świecie. Ważny jest podział pacjentów na dwie grupy. Pierwsza to chorzy, u których choroba ma dramatyczny przebieg. Pacjenci poza zaburzeniami pamięci mają zaburzenia zachowania, są pobudzeni, miewają omamy. Często ta gwałtowna postać choroby ujawnia się już po 50. roku życia. Druga to starcza odmiana choroby, o łagodniejszym przebiegu.

W profilaktyce choroby Alzheimera ważne jest leczenie miażdżycy, zmiany miażdżycowe w tętnicach mózgowych idą bowiem w parze z procesem alzheimeryzacji, choroby te przenikają się. Udowodniono, że uszkodzone naczynia są dodatkowym źródłem beta amyloidu w mózgu. Nie wolno dopuszczać do martwic spowodowanych niedokrwieniami i niedotlenieniem.

Prewencja obejmuje też leczenie nadciśnienia, cukrzycy, zaburzeń rytmu serca. Niezbędnym elementem naszego planu dnia musi być aktywność fizyczna, badacze sugerują długie, szybkie codzienne marsze. Bogate życie towarzyskie jest dobrym ćwiczeniem dla umysłu podobnie jak aktywność intelektualna, stawianie sobie nowych wyzwań (uczenie się nowych języków obcych jest lepsze niż wracanie do tych, które już znamy). Wskazana jest dieta śródziemnomorska.

Badania pokazują, że w krajach o najwyższych wskaźnikach edukacyjnych spada liczba pacjentów z chorobą Alzheimera. Spodziewany jest natomiast gwałtowny wzrost zachorowań w krajach o niższej kulturze zdrowotnej.

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl